Dawno nic nie pisałyśmy, więc teraz opiszę wam moją i Wici przygodę z bulldogiem na trampolinie ;d
Wicia przyjechało do mn na wakacje. To był 6 dzień kiedy przyjechała. Godzina około 20.10, była już "szarówka". Poszłyśmy skakac na trampolinie kiedy zauważyłyśmy, że moje dwa psy (owczarki niemieckie, które mam na posesji) zaczęły szczekac, po chwili zauważyłyśmy tego BULLDOGA, na którego szczekały moje psy :( Przestraszyłyśmy się, więc złapałyśmy się z Wicią za ręce. Pies zaczął chodzic wokoło trampoliny. Przestraszyłyśmy się. Myślałyśmy tylko o tym czy wejdzie do nasz na tampolinę, miałyśmy strach w oczach, serca mało co nam nie wypadły, tylko słyszałam "buch, buch, buch"- moje serce straszliwie szybko biło, zapewne tak jak Wici. Dom był niedaleko trampoliny i okno w kuchni było otwarte, więc zawołałyśmy nasze mamy. Najpierw wyjrzała mama Wici, a potem chyba zawołała moją mamę. W tym czasie krzyczałam do psa "do budy, do budy". Gdy powili bulldog odchodził i nie widziałyśmy go już, szybko zwiewałyśmy do domu, ale furtka była zamknięta. Dobrze, że klucz był w niej tylko, że od strony podwórka. Moja ręka mieściła się między drewienkami i wtedy mogłam przekręcic kluczyk i wejśc. Zrobiłyśmy to najszybciej jak się dało. Gdy juz weszłyśmy to po 5 minutach ten pies przyszedł znowu, więc krzyczałam do niego "do budy", poszedł sb. Następnie poszłam z moja mamą zabrac deszczówkę (wodę). Poprosiłam moją siostrę, żeby patrzyła czy on znowu nie wróci. Nie wrócił, na szczęście. I tak się zakończyła nasza przygoda. Pff, było strasznie, ale za razem fajnie ;( , przeżyłyśmy.
To było na faktach.
P.S: Nasze mamy chodzą na marsze wokół szkoły, która stoi niedaleko mojego domu, i mówiły, że też spotkały tego psa :)
Zaraz, zaraz, żebym nie zapomniała o zdjęciu, psa, tylko że on był podobny do tego :
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz