piątek, 20 lipca 2012

"Magiczna Przyjaźń"

Teraz opowiadanie mojego autorstwa ;D  :

Główne Postacie:
Violetta Branchom = Viola – Zielonooka, wysoka, wesoła, energiczna i średnio popularna brunetka. Jest miła i troskliwa. Jest przyjaciółką Seli i Sabiny. Ma 12 lat.
Selanda Britney = Sela – Niebieskooka, wysoka, nieśmiała, pełna pomysłów i tak jak Viola średnio popularna brunetka. Jest miła i wrażliwa. Jest przyjaciółką Violi i Sabiny. Ma 12 lat.
Sabina Glitz = Sabina – Brązowooka, wysoka, stylowa, miła i popularna blondynka. Jest zawsze na topie. Wydaje nam się, że w tej książce odgrywa złą rolę. Lecz nie. To tylko czar rzucony przez Meyloka. Jest przyjaciółką Seli i Violi. Ma 12 lat.


Magiczna przyjaźń”

Rozdział 1

Viola weszła do pokoju, po czym wskoczyła na łóżko. Odpaliła swój komputer i włączyła GG. Była dostępna jej przyjaciółka, Sela. Obie dziewczyny miały po 12 lat. Ich pełne imiona to Violetta Branchom i Selanda Britney.
  • Cześć - napisała do przyjaciółki Viola.
  • Hej.
  • Odrobiłaś już zadania z matmy?
  • Jeszcze nie, ale wiesz, dzisiaj piątek odrobię w niedzielę – napisała dziewczyna.
  • Ok, ja chyba też odrobię później – kontynuowała Viola.
  • Położę się, muszę odpocząć – napisała, po czym odłożyła komputer i zasnęła.
Spała i spała. Śniło jej się, że zapomniała zrobić zadań na poniedziałek i za co dyrektor wyrzucił ją ze szkoły. A że chodziły z Violą do jednej klasy i świetnie się uczyły, wydawało jej się, że przez sen płacze. To nie był sen, ona naprawdę płakała!
  • Co? Dlaczego ja płaczę?– pomyślała.
  • Napiszę do Violi, może jeszcze jest na GG.
Wstała, zeszła na dół, zrobiła sobie kanapkę. Otworzyła komputer i napisała do przyjaciółki:
  • Hej, już jestem.
  • Cześć, jak się spało? :)
  • Okej.
  • Czy coś się stało?
  • Tak, ale to nie jest taka rozmowa, którą można prowadzić przez GG. Czy możemy się spotkać?
  • Ale teraz?
  • Dobrze by było. Spotkajmy się za 15min. W parku.
  • Jasna sprawa! :0 – napisała dziewczyna, zeskoczyła z łóżka i popędziła na dół.
Viola była ciekawa co trapiło Selę, przecież zawsze była wesoła nigdy nic się nie działo, a teraz tak nagle...
Dziewczyna wciągnęła kurtkę wsadziła telefon do kieszeni i wyszła. Po drodze zauważyła, że przed domem Seli gdzie zawsze stała buda, a w niej był jej pies Klopsik. Dzisiaj już go tam nie było. Viola już się domyślała co się stało.
  • Uciekł jej pies – powiedziała do siebie.
Sela czekała na nią już w parku, na ławce. Zauważyła przyjaciółkę . Podbiegła do niej i powiedziała:
  • Violo, ze mną dzieje się coś dziwnego.
  • Co? Przecież jesteś normalna.
  • Ale nie w tym sensie. Gdy zasnęłam śniło mi się, że płaczę.
  • Każdemu prawie się to śni.
  • Gdy się obudziłam, zauważyłam, że mam mokre policzki! To mi się nie śniło. Ja płakałam naprawdę!
  • Jeden raz może się zdarzyć. Nie martw się!
  • To nie był jeden raz. Wcześniej też tak miałam! Chyba z pięć razy! - woła zapłakana dziewczyna.
  • No nie wiem, mówiłaś to swojej mamie?
  • Nie.
  • Musisz jej to opowiedzieć. Wiesz, że to może być ważne.
  • Dobrze. Czy możesz pójść ze mną? Poszłybyśmy do mnie.
  • Okej. Dla przyjaciółki „od pieluchy' tak. :)
Obie dziewczyny poszły do Seli. Weszły do jej pokoju i usiadły na łóżku.
Rozdział 2

Sela wypłakała się i mamie i Violi. Jej rodzina bardzo dobrze znała Violę. Można powiedzieć, że była jej członkiem. Dziewczyna opowiedziała wszystko mamie, która stwierdziła, że jeśli Seli będzie to pasowało zabierze ją do psychologa. Oczywiście dziewczyna się zgodziła.
  • Liczy się każda pomoc, kochanie – powiedziała mama.
  • Viola i Sela przyznały jej rację.
Nazajutrz mama zabrała Selę do psychologa. Dziewczyna wszystko opowiedziała pani psycholog. Okazało się, że to tylko wynik dużego zdenerwowania. Są podejrzenia, że Sela tak bardzo denerwowała się kartkówką, od której zależało czy zda do następnej klasy.
  • Czyli jestem zdrowa? - w głosie Seli można było wyczuć nadzieję.
  • Tak. Jesteś zdrowa jak ryba. :)
  • jupiiiiiiiii! Dziękuję pani! :)
  • Proszę bardzo!
Sela razem z mamą wróciły do domu. Dziewczyna zaprosiła Violę, by powiedzieć jej o super nowinie.
  • Czyli wszystko wróciło do normy? - zapytała Viola.
  • Tak. To może na dobry początek pójdziemy na zakupy?
  • Świetny pomysł!
Gdy były w centrum handlowym Sela powiedziała do Violi:
  • Dzięki za wsparcie!
  • Nie ma za co. Znamy się od zawsze! Zrobiłabyś tak samo na moim miejscu. :)
  • No racja :)
Zwiedziły jeszcze kilka sklepów i wróciły do domów.
  • Ten weekend tak szybko minął! - pomyślała sobie Sela.

Rozdział 3

Gdy weszły do szkoły, przed klasą stała grupa dziewczyn. Podeszły do nich by się przywitać, lecz one zaczęły się z nich śmiać. Viola i Sela nie wiedziały o co chodzi. Jedna z dziewczyn była ubrana cała na zielono, miała czarne włosy w jasnożółte pasemka i grzywkę ściętą na ukos. Przyjaciółki natychmiast ją poznały.
  • Violo, to przecież Sabina!
  • Kto?
  • No Sabina. Pamiętasz? Poznałyśmy ją na wakacjach!
  • A teraz pamiętam, ale czemu ona się z nas śmiała?!
  • Nie wiem, lecz to nie było miłe.
  • Może z nią o tym pogadamy?
  • Dobry pomysł.
    Obie podeszły do grupy dziewczyn i zapytały czy mogą porozmawiać na osobności z Sabiną. Lecz teraz odezwała się ich wakacyjna „przyjaciółka”.
  • Czemu miałabym z wami rozmawiać, co?
  • To my Sabino! Viola i Sela.
  • A wyyyy. Poznałyśmy się na wakacjach tak?
  • Tak. Mamy do ciebie pytanie, czemu się z nas śmiałaś?!
  • A czemu nie?Dziwicie się? Cała moja paczka już o tym słyszała.
  • O czym?
  • Biedna Sela popłakałaś się w nocy, tak?” - Zapytała niewinnym i kpiącym głosikiem Sabina.
  • Skąd o tym wiesz?! - Wydusiła Sela.
  • Ma się swoje źródła. A teraz nara, bo zaraz sobie reputację zepsuję. Mam nadzieję, że nikt nie widział, że z wami gadam.
    Sabina odeszła do reszty paczki.
  • Skąd ona może o tym wiedzieć?! Płakała zrozpaczona Sela, do Violi.
  • Nie wiem, ale jeszcze się nad czymś zastanawiam.
  • Nad czym? - Zapytała Sela.
  • Na wakacjach była zupełnie inna. Pamiętasz? Razem pływałyśmy w morzu, zbierałyśmy muszle, chodziłyśmy na pizzę. Wszystko razem!
  • Racja to też jest dziwne.
    Lecz sprawę tę odłożyły na później. Teraz myślały nad czymś innym. Zbliżała się szkolna dyskoteka z okazji dnia chłopaka.
  • Violo co na siebie włożysz? - spytała Sela.
  • Hmm, podejrzewam, że zieloną tunikę i szare leginsy. Do tego z pięć srebrnych bransolet.
  • Myślę, że będziesz fajnie wyglądała. Ja włożę niebieską krótką sukienkę i czarne leginsy. Do tego trzy złote bransolety.
    W tej chwili podszedł do nich dyrektor szkoły.
  • Selo, Violo czy mogłybyście zaśpiewać na szkolnej dyskotece w piątek? Kapela, która miała wystąpić odwołała występ. - Viola i Sela były znane z pięknego głosu i czystego śpiewu.
  • Jasne!! - Odpowiedziały chórem.
  • Będzie super!! - Dodały.
  • Dziękuję wam. Zawsze można na was liczyć!
    Po tych słowach dyrektor odwrócił się i poszedł. Gdy tylko znikną przyjaciółki wydały z siebie pisk.
  • Ale będzie super!! - Krzyczała Sela.
  • A dziewczynki, zapomniałem wam powiedzieć. Na dyskotekę przyjdą wielkie szychy! - Musicie się bardzo postarać. - Mówił dyrektor.
  • Tak jest! Panie dyrektorze. - dyrektor zaczepił jeszcze woźną i poszedł do gabinetu.
    Gdy znikną z horyzontu, tym razem przyjaciółki wydały z siebie taki pisk, gdyby nie to, że była długa przerwa i wszyscy byli na boisku, to ogłuszyłyby całą szkołę!
  • Selo to dla nas wielka szansa!!! Przecież zawsze chciałyśmy zostać piosenkarkami!!!
    Lecz Sela nie słyszała Violi. Wzrok jej przykuło kolorowe ogłoszenie z napisem: „Marzysz o sławie??? Nie ma problemu! Dajemy ci szansę! Przyjdź w sobotę o 10.30 kina na przesłuchanie.”
    Rozdział 4
  • Violo!!!! Popatrz!!! - i pociągnęła Violę za sobą.
  • Selo! Poczekaj chwilkę!!! - lecz Sela i tym razem jej nie posłuchała. Zaciągnęła ją pod tablicę z ogłoszeniami i wskazała na kolorowy napis.
  • Co? Dziewczynki chcą pobawić się w gwiazdy?! - Odezwał się znajomy głos... To była Sabina.
  • Nie macie szans ze mną i moim wokalem!!! - Krzyknęła Sabina.
  • A ty wiesz co to jest wokal?! No brawo nie spodziewałyśmy się tego po tobie!!! - Odgryzły się przyjaciółki.
  • Wow! Nie spodziewałam się tego po wzorowych uczennicach. No, no dajecie zły przykład! - Powiedziała kpiącym głosikiem Sabina.
  • Dobra ja spadam! - Krzyknęła Sabina.
  • Mam już jej dość! - krzyknęła Viola gdy Sabina odeszła.
  • Ciągle nam „podcina skrzydła”. Co w nią wstąpiło?!
  • Nie wiem, ale na razie musimy i to odłożyć na później. Czeka nas przecież przesłuchanie w kinie i występ na dyskotece. - Powiedziała Viola.
  • A właśnie co zaśpiewamy? - Zapytała Sela.
  • YYY może piosenkę Mirandy Cosgrove, Dancing Crazy. - Zaproponowała Viola.
  • Spoko, może być. - Powiedziała Sela.
    Zbliżała się dyskoteka. Jest wieczór, 3 godziny przed dyskoteką. Viola i Sela ćwiczą ostatnie szlify piosenki Mirandy.
  • Selo choć wychodzimy już. Musimy być troszkę wcześniej. - Powiedziała Viola.
  • Racja chodźmy już. - Po czym włożyły kurtki i wyszły.
    Gdy weszły do szkoły skierowały się do auli. Dyskoteka zaraz się zaczyna. Już prawie wszyscy przyszli. O! Już wszystko się zaczyna! Sela i Viola weszły na scenę i zaczęły śpiewać.
  • I’ve got a feeling that it’s gonna be alright
    We don’t know where we’re goin’ and I don’t know where I’m at.... - Zabrzmiały czyste głosy przyjaciółek.
    Nagle rozległ się głośny pisk upadającego mikrofonu.
    Sela obejrzała się i...
  • Nie ma Violi!!! - powiedziała do siebie, przeprosiła dyrektora i wybiegła z sali.
    Wyszła na korytarz poszukać przyjaciółki. Weszła po schodach i zobaczyła Violę zupełnie zdezorientowaną.
  • Czemu uciekłaś? - Zapytała Sela.
  • Ja... ja nie wiem. W jednej chwili śpiewałam z tobą Dancing Crazy, a w drugiej chwili znalazłam się na korytarzu. - odpowiedziała.
  • Idziemy już do domu? - zagadnęła Sela.
  • No – odpowiedziała Viola.
    Dziewczyny wyszły. Ruszyły razem do swoich domów (które były ze sobą połączone).
  • To do jutra! - pożegnała się z przyjaciółką Viola.
  • Papa – odpowiedziała Sela.
    Obie weszły do swoich pokoi i położyły się. Gdy zasnęły usłyszały głos jakiegoś mężczyzny.
  • Co to?! - zerwała się Sela gdy usłyszała głos.
  • Ah. To pewnie moja wyobraźnia. - i znów się położyła.
I tym razem głos się odezwał. Tym razem mówił: „Selo, Violo wyjdźcie przed dom”. Obie chwilę się zastanawiały. Lecz wyszły. Nic nie było widać.
    • Violo! Ty też to słyszałaś?!
    • Tak! Ten głos kazał mi wyjść przed dom.
      Nagle przed nimi ukazał się średniego wzrostu, z długą białą brodą i w długiej aż do ziemi szacie, staruszek.
    • Nie lękajcie się! - zwrócił się do przyjaciółek.
    • Kim pan jest? I czemu budzi pan nas w środku nocy?! - zapytały chórem dziewczyny.
    • Ja jestem Merlin. Będę was uczył magii. - powiedział.
    • Czego?! - Również chórem krzyknęły dziewczynki.
    • To wy nie wiecie?! - zapytał.
    • O czym? - kontynuowały.
    • Eh... Czyli rodzice wam jeszcze nie mówili?
    • Rodzice? Czy pan ich zna? Merlinie opowiedz nam o wszystkim. - powiedziała Sela.
    Rozdział 5
    • A więc. Pochodzicie ze starego rodu czarodziei i czarodziejek. Jesteście czarodziejkami. Wasi rodzice też nimi są. Od wielu lat. Wy dziewczęta jesteście wyjątkiem. Otrzymałyście moc w wieku 12 lat. Wasi rodzice otrzymali je w wieku 16 lat. Waszym zadaniem będzie zdjąć zły czar rzucony przez Meyloka na niejaką Sabinę Glitz. Będę waszym nauczycielem. Czy chcecie jeszcze o coś zapytać? - kontynuował czarodziej.
    • Y y y y y. Tak. Na czym polega czar rzucony przez tego Meylolka? - zapytała Viola.
    • Po pierwsze to Meylok, a nie Meylolk. Czar przez niego rzucony polega na tym by Sabina odciągała was od siebie samej. On nie chce by czarodzieje się ze sobą przyjaźnili. - tłumaczył Merlin.
    • To Sabina też jest czarodziejką?! - wydusiły z siebie Sela i Viola.

      CDN.
      /Wicia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz