Ala
Makota jest zwykłą dziewczynką, która mieszka z rodzicami i braćmi na
jednym z ursynowskich blokowisk. Jak każda wchodząca w wiek dojrzewania
nastolatka, pisze swój sekretny pamiętnik. Zapewne większość kobiet
stosowało formę autoterapii taką
jak wylewanie swych frustracji na papier i czytanie ich później przy
najróżniejszych okazjach. Dlatego też Ala jest bliska zarówno małym
dziewczynkom, które sięgną po tę książkę, jak i tym starszym, które ze
wzruszeniem będą czytać o jej perypetiach. Młodsze czytelniczki
odnajdą w Ali swoją koleżankę, która dzieli się z nimi problemami.
Starsze natomiast będą widziały w bohaterce siebie sprzed wielu lat.
Dlatego też osobiście poleciłabym tę książkę każdej kobiecie czy
dziewczynce, bez względu na przedział wiekowy. Ala Makota
powinna być również obowiązkową lekturą dla przedstawicieli płci
przeciwnej - żeby mogli zobaczyć, co w małoletniej, żeńskiej głowie
siedzi.
Jak
już wspomniałam, książka jest stylizowana na dziennik. Krótkie notatki
opatrzone są datami i informacją, kto obchodzi w tym dniu imieniny.
Dzięki temu zapiski Ali nabierają wiarygodności. Pojawiają się też takie
szczegóły, jak dokładne nazwy dzielnic i informacje o mieście, co
sprawia, że mamy wrażenie, iż bohaterka naprawdę chodzi do jednej z
ursynowskich podstawówek i może nas kiedyś minąć na ulicy. Język, którym
napisana jest książka również każe nam myśleć, że pisała to
przedstawicielka młodszego pokolenia. Błędy w składni zdań, potoczne
sformułowania i elementy slangu
młodzieżowego dodają zapiskom Ali uroku. Niektóre wpisy opatrzone są
cytatami, zaczerpniętymi z różnych dziedzin. Ostatnim elementem
kompozycji książki są rysunki, moim zdaniem mające przypominać kreskę
japońskich anime. Książka nie straciłaby wiele, gdyby tych ilustracji
nie było.
Podsumowując, Ala Makota jest
lekturą bardzo przyjemną i zarazem pożyteczną. Odkrywa przed
czytelnikiem meandry nastoletnich problemów i konfliktów. Nie jest to
jednak pamiętnik rozdygotanej emocjonalnie dziewczynki. Ala nie jest
irytującą bohaterką, która sama rzuca sobie kłody pod nogi, aby ubarwić
swoje życie. Jest zwyczajna, rezolutna i bardzo pogodna. Jak informuje
okładka – kolejne części noszą podtytuł Notatnik sfrustrowanej nastolatki. Może
zatem rozdygotanie emocjonalne pojawi się z czasem. Ja mam nadzieje,
że nie, bo naprawdę podoba mi się taka Ala, jaka zaprezentowała się w
pierwszej odsłonie. Warto zatem sięgnąć po tę książkę kiedy ma się zły humor, albo gdy przychodzi ochota na coś lekkiego, ale nie sztampowego.
Tekst: Katarzyna Kucharska
Foto: Materiały prasowe

Opis i recenzja ze strony intenetowej: http://www.kulturalnie.waw.pl/artykuly/291/ala-makota-.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz